Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Częstochowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Częstochowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 kwietnia 2013

Oczko

Nie mieszkam już w świętym mieście i nie byłem ostatnio na bieżąco.

Stało się jednak to, co brałem do tej pory za za żart.

Nie ma już żartów. Częstochowa dołączyła do rodziny metropolii z wielkim pomnikiem. Rio de Janeiro, Świebodzin chowajcie się.

Nadchodzi 14 metrowy nasz papież polak, JPII.


sobota, 6 sierpnia 2011

Adam vs Bóg Wszechmogący vol. III

Częstochowo uważaj, warszawska pielgrzymka ruszyła. Przekonałem się o tym rano. Myślałem, że tutaj będę miał święty spokój, ale nie, śpiewy bojowe od samego rana. Nic nie przebije jednak, sierpniowego spędu pod świętą wierzą.

*sami spróbujcie


piątek, 25 lutego 2011

Eskimo Cat

Zima daje po łapach, może to już ostatnie, mroźne spazmy Królowej. Dla tych co nie boją się wyjść z ciepłych domów, mam zaproszenie na dzisiejszy wieczór. W Częstochowskiej Kawiarni Montmartre kolejna wystawa, po "W Ramach", zawisną "Ulubione" zdjęcia. Z powodu odwiedzin pana Mana w Gaude Mater, start o dwudziestej pierwszej. Oczywiście można a nawet trzeba być wcześniej, nie wszystkim udało się dostać bilety do Gaudy.


Moja fota też tam będzie, ale o tym następnym razem.

wtorek, 1 lutego 2011

Frame Cat

Trochę przysnąłem, ale w końcu muszę wspomnieć o ramce, którą wykonałem w ramach akcji "W Ramch..."


Open Cat został jednak zastąpiony przez ćmy, i tak powstał "Władca ćmów". Poniżej projekt w 2D na którym bazowałem i trzy fotki jakie udało mi się zrobić podczas wystawy.

WŁADCA ĆMÓW

Dodam, że dzięki mojemu bratu i zastosowaniu najwyższej klasy, ultra nowoczesnego, procesora graficznego, Księżyc mryga na biało i czerwono.
Budowa samej ramki okazała się największym problemem, ale już po drugim podejściu efekt był zaskakujący, uzyskałem cztery kąty proste! Poza jedną raną ciętą oraz czasową utratą czucia w palcu wskazującym, było warto.
Możecie się o tym przekonać naocznie, odwiedzając Cafe Montmartre w Częstochowie, przynajmniej do końca lutego.

 Oczekiwanie na odsłonę

 Po odsłonie

Chyba przytyłem po świętach!

Więcej o całej akcji możecie się dowiedzieć z CGK i na blogu Aatrzy, a ci którzy wiedzą czego szukać, mogą sobie obejrzeć filmik z akcji W Ramach, gdzie widać mnie przez całe dwie sekundy. Ostrzegam, że osoby wypowiadające się na temat wystawy, wcześniej mogły coś spożyć.

środa, 29 grudnia 2010

Baby Jesus Cat

Nie spodziewałem się, że wizyta w jasnogórskiej szopce tak mną wstrząśnie. Pussycat mogła pomyśleć, że się nawróciłem bo co pięć sekund powtarzałem: O Jezu! Tegoroczna szopka naprawdę daje po oczach.
Nie wszystko mogłem zrozumieć, bo niektóre scenki rodzajowe, są dość hermetyczne. Mnie biednemu ignorantowi kojarzą się tylko z wystawą sklepową dewocjonalnego lumpeksu. Ktoś musiał czyścić magazyn z manekinów oraz gipsowych potworków, i postanowił wesprzeć biednych Paulinów.

Na szczęście są też znajome elementy, o których na pewno wspomina Pismo, a przynajmniej powinno. I tak możecie pokazać dzieciom, że Jezuska odwiedził Szarik i Lessi, które zabrały ze sobą znajomych, rodwailera, dobermana oraz nakrapianego doga podobnego do Saby. Nie mogło zabraknąć także zawadiackich i wesołych, czarnych niewolników z plantacji bananów, znanych już ze średniowiecznych jasełek i Chaty wuja Toma. No i niezastąpione jelenie które pasują wszędzie.

Samego Jezuska zauważyłem dopiero przy drugiej wizycie, kiedy oswoiłem się z lalkami które chyba wysypały się Mikołajowi z wora.


Unikałem tematu świąt, ale po obejrzeniu i to dwukrotnym, tego dzieła z czystym sumieniem mogę zrobić swoją kocią szopkę, a i tak nie przebije szopy strachów z Jasnej Góry.

Takiego nagromadzenie tandety i złego smaku nie mogę nie docenić, przyznaję więc Brązowego Kociego Anusa.


 Dla tych którzy nie mogą jej osobiście odwiedzić, nie chcą, lub nie mają jej jeszcze dosyć, dołączam zdjęcia szopki. Żeby je zrobić musiałem tam jechać drugi raz, więc patrzcie aż was oczy rozbolą!

piątek, 17 grudnia 2010

Cat



– Co jest?!
– Nic, panie kierowniku! Oczko mu się odlepiło. Temu ketu.


Lata lecą, a my nadal żyjemy w kraju z komedii Barei. Koleje InterCity planują wyświetlać jego filmy, chyba, żeby przypomnieć pasażerom, że kiedyś mieli gorzej. Na szczęście kaloryfery już grzeją, przynajmniej w naszym mieście. 
Zrozummy w końcu, że jest zima:


Dokonałem dziś zakupu kontrolowanego. W moje ręce wpadł kalendarz Kamila Pawlika. Open Cat musiał go mieć, ponieważ jest przekonany, że znajduje się na okładce. Jeśli chcecie się przekonać czy to prawda, albo zobaczyć innych ciekawych mieszkańców Częstochowy, zapraszam na bloga karmazyniello. Śpieszcie się, bo to bardzo limitowane wydawnictwo!

wtorek, 7 grudnia 2010

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Hazel vs Cat


Idąc za ciosem, muszę zrobić kolejny wpis o naszych lokalnych wyborach prezydenckich. Właściwie wszystko przez to, że Wojciech Młynarski napisał zbyt wiele piosenek. Pani Izabela Leszczyna przegrała wybory, więc podobnie jak Panu Wronie, należy jej się piosenka na pocieszenie - o leszczynie oczywiście.



Wszystko wskazuje na to, że najbliższe cztery lata za nasze miasteczko będzie odpowiadał Pan Matyjaszczyk. Może do tego czasu Młynarski napisze jakąś piosenkę i o nim, a może nie będzie mu potrzebna.

środa, 1 grudnia 2010

SNOWCAT

Ogłaszam zimę, nie czekam do 21 grudnia. Za oknem gwiżdże i sypie tak, że psa bym nie wypuścił na dwór, ale Open Cat jest twardszy od przeciętnego psa.


Nie wiem czy równie twardzi byli uczestnicy dzisiejszego flashmoba na ul. Piłsudzkiego  - WIELKIE FRYTKOBRANIE nr 1!. Mimo, że frytki to jedyny pokarm jakiego nie przyswajam, zawsze trzymam kciuki za każdą akcję, która może być pretekstem do pójścia razem na piwo. Jak nie dziś, to może na wiosnę.

Zauważyłem, że Crystal Castles świetnie pasują do przedzierania się przez zaspy, może dlatego, że są z Kanady. Ostry kawałek Doe Deer, posłuchajcie jak skrzypi mróz w Toronto:



A jak przestanie tak piździć, i będzie można sobie pospacerować - Celestica:



poniedziałek, 22 listopada 2010

Crow vs Cat

Dziś lokalnie, wybory samorządowe praktycznie za nami. Ale mam gotowy rysunek i szkoda żeby się zmarnował.


Nieładnie kopać leżącego, no chyba, że sam się prosił, jak nasz odwołany, były i już raczej nie przyszły prezydent miasta. Częstochowa ostatecznie powiedziała nie Tadeuszowi Wronie. Każdy pewnie ma swój powód dla którego za nim nie przepadał. Dla wielu będzie to faworyzowanie czarnych, dla cyklistów pojebane ścieżki rowerowe, a inni nie lubią jego wąsów. W sumie był użyteczny, bo wszystko można było na niego zwalić.
Ja, nie zapomnę mu tego, że za jego kadencji na ulicy Dekabrystów pozamykano bary (stoją przy niej również akademiki), bo nikt nie dostał nowej licencji na sprzedaż alkoholu. Dodam, że byłem wtedy studentem, a każdy wie jak ważny jest alkohol na tym etapie życia. 

Jeszcze jakiś czas temu na pawilonie przy tej ulicy, można było przeczytać hasło:
PICIE PIWA ZAWRONIONE!

Czeka nas druga tura, w której wybierzemy kogoś do nienawidzenia, na następne cztery lata. A dla pana Tadeusza Wrony, piosenka Młynarskiego na pocieszenie o tym, że ktoś jednak lubi wrony choć to gust wypaczony, ale w wersji Gaby Kulki.


sobota, 20 listopada 2010

Face Cat

Pewnie macie już po dziurki w nosie, oglądania plakatów wyborczych. Wszędzie lampią się na nas wymuskane w Photoshopie fejsy. Jedni poprawiają zez, inni się nim szczycą, a we mnie rośnie ochota żeby złapać za flamaster i wszystkim domalować wąsy.


Ktoś w Częstochowie na pewno przechodzi podobną traumę, bo obdarzył zarostem trzy fejsy na wyborczych bilbordach. Wykazał się przy tym wielce chwalebnym pluralizmem i upiększył SLD, PIS i PO:

Kocio.

ZOCHA NA PREZYDENTA!

PO potrafi doić wszystko!