Pokazywanie postów oznaczonych etykietą books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą books. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2011

Twożywo Cat

Dziś mój mały tribute dla grupy Twożywo, która skończyła oficjalnie swoją działalność 1 marca 2011 roku.


Nawet jeśli ich nie kojarzycie, to nie ma bata, coś z ich twórczości musiało się pojawić przed waszymi oczyma. Grupa Twożywo od 1998 tworzyła: murale, ilustracje, animacje, szablony, okładki książek, ...

Muszę się przyznać, że w zamierzchłych czasach popełniłem dzieło, "3objawy", na konkurs nudzie nei, zorganizowany przez Twożywo. Chyba się wtedy strasznie nudziłem.

Na koniec coś z życie, ponieważ odbieram pozytywne sygnały, związane z wiosennymi kupami w nagłówku, Foto Cuvet (sic!) z pewnego miasta na pewnej ulicy.



Po prostu bosko!



wtorek, 16 listopada 2010

Banksy Cat

W niedzielę obejrzałem "Wyjście przez sklep z pamiątkami", film miał być o Bnaksy'm.
(Uwaga, dalej będzie o tym co w filmie, więc jak nie oglądałeś, to ci powiem jakie jest zakończenie)

Banksy to, Banksy tamto, jest już tak rozpoznawalnym Anglikiem jak Beckham, a raczej jego street art, bo prawdziwego wizerunku Banksy'ego, nikt nie zna, no prawie nikt. Mam na półce album z jego pracami które sprzedają się za ciężką kasę, co jest główną przyczyną krytyki ze strony środowiska street artu. Sam Banksy ma chyba do tego stosunek bardziej utylitarny, mam kasę, nikt mnie nie zna, nadal robię co chcę. Po obejrzeniu dokumentu, którego był reżyserem, mam do niego jeszcze większy respekt.

Banksy w filmie jest, ale jak sam mówi na początku, dokument jest nie o nim, ale o Thierry Guetta. Thierry to Francuz, mieszkający od lat w USA, z obsesją filmowania wszystkiego. Przynajmniej tak było dopóki nie zainteresował się street artem, a w końcu Banksy'em. Jest zabawnie, poznajemy historię jego życia oraz  innych twórców ulicy, aż do momentu kiedy Thierry, prezentuje swój film. Zwrot akcji, jak w dreszczowcu.

Nie opiszę jednak zakończenia, nie czytajcie opisu filmu gdzie indziej, musicie to zobaczyć. Powiem tylko, że nie nazywam się Emsi, jeśli nie jest to kolejna prowokacja Banksego. Nawet jeśli wyrwała się z pod kontroli, to tylko potwierdza to, co chciał przekazać. Każdy może być artystą, a pojęcie sztuki jest bardzo umowne.

P.S. 
Angielska telewizja dotarła jednak do artysty, dzięki dokumentowi BBC możecie poznać dzień z życia Banksy'ego.


sobota, 6 listopada 2010

Fart Cat

Ponieważ moje ostatnie wpisy okazały się błądzeniem po historii Internetu, mam nadzieję że dzisiejszy temat okaże się ożywczym powiewem.
Zbyněk Fišer, czechosłowacki filozof skatologiczny miał powiedzieć, że wszystko jest gówno, oprócz moczu. Ostatnio jestem skłonny się z nim zgodzić, wyłączył bym jednak z tego uogólnienia również pierdy, o których będzie dziś mowa.

Z wypiekami na twarzy, zakupiłem niewielkich rozmiarów książeczkę „Sztuka Pierdzenia. Esej teoriofizyczny i metodyczny”, autorstwa Pierre'a Thomasa Nicolasa Hurtauta, wydana po raz pierwszy, roku pańskiego 1751. Była ona, onegdaj azaliż przebojem salonów. Ludzie od tego czasu nie przestali puszczać baków, ale sama sztuka zeszła raczej do podziemia.

Autor, dokonał heroicznej pracy polegającej na klasyfikacji pierdnięć. Wyłuszczył zasadniczą różnicę miedzy pożytecznym pierdnięciem a złowieszczym bąkiem, nie omieszkał wspomnieć o pożytkach z pierdzenia dla społeczności oraz jego wpływie na piegi. Doradza również osobom przesądnym jak ową czynność skryć.

Po lekturze tego dzieła, będziecie mogli z pełna świadomością oddać się radosnej twórczości, emitując pierdnięcia dyftongalne, które potrafią przegonić diabła, lub pofolgować sobie przy wtórze półwokalu czyli pierdnięcia mikrego, czy też zauroczyć miłe towarzystwo pierdnięciem klarownym lub przydechowym. Zapewniam was że to nie cały repertuar. Odradzam jednak eksperymentów z pierdnięciem murarza, szczególnie w towarzystwie, jak miłe by nie było.
Jak poruszająca i społecznie zaangażowana jest to lektura, niech świadczy zainteresowanie środowisk lewicowych. To niesamowite, że libertyńska zabawka inspiruje nawet Krytykę Polityczną.

Przy okazji zajrzałem na youtuba, gdzie znalazłem żywą ilustrację twierdzeń Hurtauta o bliskości sztuki pierdzenia i muzyki. Przed wami Człowiek Metan. Czasem jestem dumny, że jestem człowiekiem.



„Zastrzec wszelako pragniemy z całą stanowczością, że wyzyskiwanie pierdnięcia do innych celów niż zdrowotne i artystyczne uznajemy za niewłaściwe, nieszlachetne, bezrozumne i płoche”

Pierre Thomas Nicolas Hurtaut

czwartek, 4 listopada 2010

Simon's Cat vs Heyah Cat

Czy znacie kota Simona? Ja nie znałem, zobaczyłem go pierwszy raz w niemieckiej księgarni, tydzień temu i byłem przekonany że to niemiecki wynalazek. W dodatku podobny do naszego kota, znanego z reklam Heyah. W sieci oczywiście już parę osób miało podobne wątpliwości. Postanowiłem więc podejść do tematu naukowo i systematycznie.
Wykonałem dwa schematyczne rysunki obiektów, w tej samej skali oraz pozycji siedzącej, najbardziej popularnej. Dzięki temu możemy zauważyć iż:
1) odnóża
Simon's Cat w pozycji spoczynkowej posiada trzy plus ogon, Heyah Cat jedynie ogon

2) narząd wzroku
Oba obiekty posiadają po dwa ślepia. Heyah Cat, zauważalna lekka niesymetryczność gałek ocznych.

3) umaszczenie
Sierść biała, Heyah Cat dodatkowe szare pasy boczne oraz czołowe.

4) otwory twarzowe
Heyah Cat, szczątkowy otwór gębowy oraz nozdrza. Simon's Cat, znak szczególny, wysunięty język, nos mały.

5) kreska
Simon's Cat, kreska symulująca rysunek odręczny. Heyah Cat, czysta równa linia, z programu do grafiki wektorowej.


5) budowa ciała
Zwarta, nawet bardzo, w obu przypadkach. Nie czarujmy się, są tłuste.

6) pierwsze ślady egzystencji
Simon's Cat 2008, Heyah Cat 2009.


Podsumowując, nasuwa się jedynie słuszny wniosek, oba koty są zerznięte z Garfielda!

Ale i tak Simon's Cat rządzi.



środa, 27 października 2010

Klimt Cat

Dziś coś z Riehen i Bazylei. Kiedy byłem ostatnio w Riehen, rządził tu Basquiat, dziś tam gdzie stała jego lodówka, można podziwiać rysunki Egona Schiele. Ale gwiazdą wystawy  VIENNA 1900 – KLIMT, SCHIELE AND THEIR TIMES jest oczywiście Gustaw Klimt. Osobiście wolę nerwowe linie Schielego, szczególnie jego autoportrety i rysunki erotyczne. Zestawienie obu malarzy to jak patrzenie na noc i dzień, Schiele wykorzystywał niektóre motywy Klimta, na swój sposób. Najbardziej znane to Pieszczota, wersja Klimta, a tu Schielego (Kardynał i Zakonnica).

Możliwość obejrzenia oryginalnych prac Gustawa Klimta, traktuję jak odtrutkę na to co zrobił z tym arystą przemysł dizajnerski. Motywy z jego obrazów można znaleźć na talerzykach, filiżaneczkach, wazoniczkach, podstaweczkach, kolczyczkach, wisioreczkach i oczywiście obrazeczkach. Przykład eksploatacji Gustava znalazłem w samym Riehen. Dzisiejszy kot też jest zerżnięty, od pani która wykorzystuje motywy klimtovskie w swojej twórczości.


Oryginalnej pracy Klimta z kotem nie znalazłem, ale musiał lubić te stworzenia, bo na jego najsłynniejszej fotce stoi razem ze swoim kotem na rękach. Wyszperałem nawet książkę, raczej dla dzieci, Klimt And His Cat.

Teraz zapraszam do Cuvety, zamieszczam kilka nowych i kilka zaległych zdjęć z Bazylei i Riehen.


piątek, 24 września 2010

Tripods Cat

Drodzy, wrażliwi czytelnicy, Open Cat pragnie się z wami podzielić swoją wstydliwą tajemnicą. Dość ukrywania się. Krążące plotki są prawdziwe. Open Cat należy do, dyskryminowanych przez nietolerancyjne społeczeństwo, samców z OMG (Oversized Male Genitalia).


Do tej pory staraliśmy się to tuszować, ale dzięki lekturze poradnika dr. Richarda Jacoba oraz wielebnego Owena Thomasa, "Jak żyć z wielkim penisem: porady, medytacje, i mądrości, dla mężczyzn którzy mają za dużo", Kot już wie jak sobie z Tym poradzić, i że nie jest sam.
Ponieważ wśród czytelników, na pewno znajduje się ktoś z OMG , być może tylko urojonym, postaram się przybliżyć problematykę przedstawioną w książce.

Po pierwsze, należy zdefiniować, kiedy mamy do czynienia z OMG ( nie mylić z GMO). Autorzy umieścili w poradniku specjalne miarki, i tak o OMG możemy mówić przy długości członka ok. 20cm i średnicy 12,5cm (sic!).
Dla ułatwienia, zamieszczam rysunki poglądowe które ułatwią wam diagnozę.


Twórcy poradnika rozprawiają się z mitami. Nieprawdą jest więc, że mężczyźni z dużym przyrodzeniem pożerają niemowlęta oraz, że są głupsi. Kłamstwem jest również to, że OMG można się zarazić.
W książce znajdziemy ponadto krótki rys historyczny z wielkimi penisami w tle, porady jak poradzić sobie z dyskryminacją, jak przeprowadzić coming-out przed rodziną oraz przyjaciółmi, i oczywiście najważniejsze, jak operować dużym sprzętem w sypialni.
Wszystko to za jedyne 10,36 $ (można ją tu również przeczytać!). 

Przyjemnej Lektury!